Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail, aby otrzymywać informacje z naszego serwisu.

 
18.12.2010-27.02.2011 - Grupa OŚcienia. Pięć odsłon

 

 Wernisaż - galeria zdjęć
Wystawa czynna od 18 grudnia 2010 r. do 27 lutego 2011 r.
W nawiązaniu do tematyki wystawy odbył się cykl zajęć plastycznych dla dzieci - fotorelacja 1
fotorelacja 2

Pięć odsłon, pięć twórczych żywiołów, tyleż samo postaw, skrajnie różnych, odmiennych, postrzegających świat w sobie właściwy sposób. Są żywym przykładem na uobecnienie człowieka w kulturze, a nawet kulturową ikoną, bowiem każdy z tych artystów ma już swoje miejsce w sztuce, swoją drogę ku autorskiej w pełni zindywidualizowanej postawie wobec realności, sensów i bezsensów otaczającego nas świata, semantyki i ikonografii, narracji i negacji. W tym bardzo męskim gronie dojrzałych artystów odnajdziemy bogatą skalę artystycznych problemów i poszukiwań, niepokojów i wahań, pewności i odwiecznych znaków zapytania o sens, treść, jakość wypowiedzi, pierwszych kosmogonii, kolejnych interpretacji i nieuchronnych reinterpretacji. Czterech spośród nich przed dwudziestoma laty podjęło wyzwanie przygotowania wspólnej wystawy. Tomasz Chmielewski, Marian Molenda, Krzysztof Rozpondek i Edward Syty byli wówczas  na początku swojej artystycznej drogi, z dyplomami akademickimi najlepszych polskich uczelni artystycznych ruszyli przed siebie. W Nysie znaleźli pracę jako nauczyciele rysunku, malarstwa, rzeźby i ceramiki w prężnie rozwijającym się środowisku Państwowego Ogniska Plastycznego. Tu, na prowincji, w bezpośrednim doświadczeniu rodziły się ich postawy twórcze, pasje artystyczne, akty kreacji. Poddani rygorom pracy edukacyjnej i zarazem wychowawczej nieśmiało i niepewnie próbowali włączyć się w wartki nurt życia artystycznego Opolszczyzny, Śląska, zaistnieć w świadomości widzów i odbiorców sztuki na skalę ponadregionalną. Wówczas, przed dwudziestoma laty,  udało im się pozyskać uwagę widzów ich pierwszej, wspólnej prezentacji, której pokazy odwiedziły galerie i muzea takich miast, jak Nysa, Brzeg, Opole, Gliwice, Wrocław. Ta pierwsza wspólna manifestacja postaw artystycznych przekonała ich, że to, co robią, jak to robią, dokąd zmierzają, czego chcą, jest wyborem dobrym, wartym rozwijania, kontynuowania, ale przede wszystkim nigdy niekończącego się poszukiwania i autorozwoju. Dziś każdy z tej czwórki ma swoją stabilną pozycję, bogaty dorobek twórczy, którego  treść i jakość jest rozpoznawalna, a kolejne wizualizacje i transmutacje dojrzalsze, dowodząc talentu i stale wysokiej temperatury tworzenia.
 
Po upływie 20. lat wracają w tym samym składzie, zapraszając do udziału młodszego kolegę, dr. Bartłomieja Trzosa, który obok prof. Mariana Molendy i prof. Edwarda Sytego, jest nauczycielem akademickim w Instytucie Sztuki Uniwersytetu Opolskiego. Prof. Krzysztof Rozpondek od wielu lat jest wykładowcą na Wydziale Ceramiki ASP we Wrocławiu, zaś Tomasz Chmielewski do dziś jest nauczycielem Ogniska Artystycznego w Nysie.
 
Czy upływ czasu dokonał wielu zmian w ich sposobie i jakości pracy nad artystycznym i estetycznym tworzywem? Z całą pewnością wszyscy są progresywnymi artystami o bogatej biografii, mającymi w dorobku liczące się wystawy indywidualne i zbiorowe w kraju, a także poza jego granicami, laureatami prestiżowych nagród i wyróżnień, mentorami i wychowawcami wielu kolejnych adeptów i miłośników sztuki. Czy to mało? Z pewnością nie, choć jestem przekonana, że każdy z nich  ma plany zdobywania kolejnych, nowych progów artystycznego wtajemniczenia. Co ich wyróżnia spośród innych artystów, stanowiąc emblematyczny znak jakości? Dla Edwarda Sytego to intensywny kolor i grubo położona farba stanowią nośnik tak ważnej dla niego siły ekspresji. Dzięki tym mediom jego obrazy, akty bądź niemal sięgające abstrakcji pejzaże uzyskują nową siłę, zmysłowość, a mięsiste impasty położone zdecydowanymi pociągnięciami pędzla, szerokimi duktami mocnych barw jak magnes przyciągają oko widza. Prace malarskie tego artysty nieodmiennie należałoby ulokować w obrębie dyskursu o sztuce antropocentrycznej, choć postać mężczyzny pojawia się zdecydowanie rzadziej aniżeli ciało kobiety. Pole sztuki tego artysty zdaje się być zarezerwowane dla zmysłowego aktu żeńskiego, stanowiącego kluczowy element artystycznych zainteresowań autora. Formy rzeźbiarskie Mariana Molendy, wykonane w drewnie, kamieniu, gipsie, odlane w brązie stanowią zawsze pewną całkowitość w relacji z faktem, którego dotyczą. Profesora Molendę, odkąd pamiętam, interesowała kondycja ludzkiej egzystencji, tej odleglejszej, historycznej, ale i tej aktualnej, istotnej dziś, elementem której jesteśmy. Okaleczenie, zranienie, cierpienie, miłość, rozdwojenie, bliskość, wiara stanowią o sensie formy, z której każda zaopatrzona jest w indywidualną ekspresję i unikatową, sobie właściwą skalę, kameralną, naturalną lub ponadnaturalną. Każda z form wykonana jest z użyciem innego narzędzia, którego ostrość, ślad decyduje o wymowie i sile emocjonalnego oddziaływania bryły. Immanentną cechą każdej pracy rzeźbiarskiej tego artysty jest głęboki namysł, a w jego konsekwencji zredukowanie formy do idiomu, symbolicznej i syntetycznej konkluzji. Malarska część zainteresowań tego bardzo dojrzałego i konsekwentnego w realizacji artystycznych wizji twórcy, zwykle w postaci gwaszy lub mixu technik, stanowi niejako dopełnienie procesu twórczego. W ograniczonej, wyciszonej, często monochromatycznej gamie barw znajdują swoje miejsce kompozycje o lapidarnej, ale sugestywnej i pełnej znaczeń figuratywności. Dla Tomasza Chmielewskiego ostrość i ciężar kamienia ma najwyższą wartość jako materiał do tworzenia, stając się polem do poszukiwań metafizycznych, symbolicznych czy metaforycznych. Abstrakcyjna zwykle forma końcowa pracy nad obróbką kamienia z jednej strony jest dopieszczona, pełna znaczeń i odniesień, z drugiej zaś chropowata, ostra, odpychająca, ale też nie pozbawiona głębszych treści. Te zamierzone niedopracowania, ontologiczne różnice  zdają się sugerować obecność mroku i jasności, piękna i prawdy, cierpienia i szczęścia, życia i śmierci. Artysta jakby „pukał do wnętrza kamienia”, by w następstwie intymnego  dialogu odsłaniać właściwe miejsca, detale, na których ujawnienie kamień dał swoje  przyzwolenie. Prof. Krzysztof Rozpondek od wielu lat jest zafascynowany formami ceramicznymi, uzyskiwaniem ich drogą różnych technik wypalania, a także poszukiwaniem nowych rozwiązań formalno – materiałowych. Prace tego artysty cechuje niebywała ascetyczność, prostota kształtu, dzięki której oglądając prace nie umyka naszej uwadze nic, co w ceramice takie ważne – wielobarwne piękno wypalonej gliny szamotowej, czasem szkliwionej szkliwem strukturalnym, częściej jednak surowej, naturalnej. Uzyskujące zawsze łagodne, organiczne formy prace ceramiczne Krzysztofa Rozpondka nieodparcie przyciągają nasz wzrok swoją pozorną delikatnością, bogactwem odcieni, niemal wizją harmonijnej jedności natury, która istnieje i zachwyca mimo poddawania jej nieustannym przemianom. Jak pouczał mędrzec z Efezu – ogień żyje śmiercią ziemi, powietrze - śmiercią ognia, woda żyje śmiercią powietrza, a ziemia śmiercią wody. Czy Heraklit wiedział, że ceramika potrzebuje tych żywiołów, jak żadna inna spośród sztuk i dlatego tak bardzo chcemy jej dotykać, czuć jej chropowatość pełną tajemnic, harmonię i jedność przyrody zarazem. Bartłomiej Trzos jest zdecydowanie najmłodszym artystą uczestniczącym w tej grupowej konfiguracji. Jego malarstwo osadzone jest najmocniej w zasadzie „tu i teraz”, dzięki której obszar poszukiwań i kreacji artystycznej wyznacza miejsca i ludzi do tych miejsc przynależnych. Zafascynowany Śląskiem, śląskimi miastami, ich industrialnością,  zachodzącymi przemianami, zderzeniem nowoczesności z przeszłością, mniej lub bardziej odległą historią jest najistotniejszym wątkiem cyklu malarskiego i graficznego pod wspólnym tytułem „Metropolis”. Niewątpliwie wartym także odnotowania jest mający miejsce niedawno fakt zdobycia przez artystę głównej nagrody na XI Biennale Grafiki w Hiszpanii za grafikę „Metropolis VII”, pokonując kilkaset innych nadesłanych do konkursu prac. O tak znaczącej i prestiżowej nagrodzie błędem byłoby nie wspomnieć. Gratulacje!
 
Małgorzata Radziewicz

FotoFotoFoto
FotoFotoFoto
FotoFotoFoto
FotoFotoFoto

Aktualności

Obiekt miesiąca (listopad) - Polska szabla oficerska wz. 1917, model kawalerii
 

120 lat tradycji muzealnych w Nysie! 1897-2017

Urząd Miejski
    

 
Podstrony:  1  2  3  4  5 
 

 


48-300 Nysa
ul. Biskupa Jarosława 11

tel. 77 435 50 10, 77 433 20 83
e-mail: info@muzeum.nysa.pl




Witryna wykorzystuje ciasteczka (ang. cookies) w celach sesyjnych oraz statystycznych.
Więcej informacji w polityce prywatności.
 Realizacja: new4mat.com Sp. z o.o.
ADMINISTRACJA