„Tożsamość. Twórczość Tomasza Pszonaka”
Wystawa czynna: 21.11.2025-10.01.2026
Kuratorka wystawy: Ewelina Kucia
Wernisaż: Fotorelacja
O mnie
Prawie codziennie spaceruję. Wtedy karmię swoje zmysły kolorami, dźwiękami i zapachami natury. Kiedy zapamiętam widok, który mam przed sobą, zamykam oczy i pozwalam wyobraźni przejąć stery. Znów otwieram oczy. Jeszcze przez chwilę zachwycam się tym co mam w zasięgu swojego wzroku.
Wracam do domu. Siadam przed płótnem lub kartką. Powoli wyłaniają się kształty, rytmy i gra świateł. Towarzyszy mi ekspresja. Spod pędzla wypływają grube plamy farby, pozornie przypadkowe, lecz z czasem układające się w spójną całość.
Wszystko zaczęło się w szpitalu, gdy miałem około siedmiu lat. Spotkałem tam karykaturzystę, pacjenta, który dzielił ze mną czas i przestrzeń. Próbowałem naśladować jego kreskę, nieporadnie, ale z ogromnym zapałem. To miejsce – szpital - jeszcze kilkakrotnie w ciągu 35 lat wpłynie na mój warsztat, poprzez ludzi, których tam spotkałem. Choć nie tylko tam. Mam szczęście trafiać na inspirujących ludzi.
Kontynuowałem tę pasję wszędzie, gdzie to było możliwe. Zaczęło się od szkicowania. Początkowo była to praca odtwórcza – głównie na podstawie zdjęć. Moim ulubionym narzędziem pracy stał się ołówek. I tak pozostało przez długi czas...
Nigdy nie ukończyłem szkoły artystycznej. Zamiast tego, przez lata spotykałem ludzi – na krótko lub na dłużej – którzy pomagali mi rozwijać umiejętność posługiwania się ołówkiem i innymi narzędziami. Obserwacja świata i ludzi sprawiła, że zacząłem widzieć wszystko wyraźniej, inaczej – swoimi oczami. Tworzę dziś farbami akrylowymi i akwarelowymi, pastelami suchymi i olejnymi, nie zapominając o ołówku. Uczę się także rzeźbić w drewnie.
Bywały chwile, gdy patrząc na swoje obrazy, widziałem w nich tylko niedoskonałość. Każda próba stworzenia czegoś nowego kończyła się zawahaniem, jakby ręka nie chciała słuchać serca. A jednak – z czasem – nauczyłem się dostrzegać w tych pracach coś więcej. Zrozumiałem, że to właśnie one pokazują moją drogę.
Zacząłem zastanawiać się nad tym, skąd jestem, gdzie tkwią moje korzenie, jakie były etapy mojego rozwoju – również tego artystycznego.
Drzewo może być proste i silne albo pochylone i kruche. Zawsze jednak szuka światła. Chce rosnąć, dojrzewać, wydawać owoce.
Tak samo ja – wiem już, że chcę malować. Bo w tworzeniu odnajduję siebie. Swoją tożsamość.
Tomasz Pszonak
Malarstwo Tomasza Pszonaka wyrasta z jego osobistych doświadczeń i emocji, które znalazły swoje odzwierciedlenie w sposobie postrzegania świata. Jego obrazy są wynikiem intensywnego kontaktu z naturą, do której Artysta ma bardzo intymne podejście.
W twórczości Tomasza Pszonaka pejzaż staje się przestrzenią kontemplacji i duchowego doznania.
Jednym z najważniejszych motywów są drzewa. Drzewa, które przedstawia Artysta, definiuje jako symbol zakorzenienia i tożsamości. Są dla niego oznaką wzrostu, rozwoju, a także trwałości i siły. To temat szczególnie mu bliski, osobisty i głęboko osadzony w jego artystycznej wrażliwości.
Artysta stworzył całą serię prac, w których przedstawienia drzew zostały zsyntetyzowane, uproszczone, a niektóre z nich zbliżają się wręcz do abstrakcji.
Kompozycje cechuje ascetyzm, są proste, przejrzyste, pozbawione zbędnych detali, a jednocześnie pełne wyrazu.
Paleta kolorystyczna obrazów jest stonowana i wysmakowana, choć artysta sięga po szeroką gamę barw, z wyraźną preferencją dla chłodnych tonów. Wybór nietypowego narzędzia - szpachli - zamiast tradycyjnego pędzla, pozwala na uzyskanie wyjątkowej faktury i głębi.
W serii obrazów przedstawiających smukłe pnie zatopione w świetle i cieniu, widoczna jest rytmiczność - powtarzalność form i układów, która nadaje im niemal medytacyjny charakter.
Motywy natury - drzewa, światło, woda - powracają w różnych odsłonach, tworząc spójny, rozpoznawalny język malarski. Szczególne miejsce zajmuje tu żywioł wody- nieokiełznanej, pulsującej życiem, która w obrazach Artysty staje się metaforą emocji i nieustannego ruchu świata.
Ewelina Kucia, kuratorka wystawy